czwartek, 11 sierpnia 2016

Żółte dodatki w salonie

     Jakiś czas temu pożegnałam nasz wieloletni dywan i oddałam go w dobre ręce.  Chciałam kupić coś w zupełnie innym klimacie, jednak jakoś nie mogę się na nic zdecydować. Na razie mamy salon bez dywanu i ... nawet mi się podoba:)  Nie dość, że pokój optycznie się powiększył to jeszcze zyskał "oddech", jest  po prostu inaczej. Potem zaczął " chodzić" za mną żółty. Powyjmowałam z czeluści szaf co tam miałam żółtego. Niewiele tego jest ale wystarczyło aby wnętrze trochę odświeżyć. Teraz nawet gdy nie ma słońca to w salonie jest słonecznie i jakby weselej :)












sobota, 6 sierpnia 2016

     Po ciężkim tygodniu postanowiłam osłodzić sobie życie. Padło na tartę. To super szybkie ciasto, można wykorzystać do niego sezonowe owoce co w przypadku owocowych niejadków bardzo się przydaje. Ja miałam jeszcze czarne porzeczki z działki. Nie dodałam ich zbyt wiele aby nie przesadzić. Cukier też w niewielkiej ilości, dlatego tarta nie jest "ciężka" i można ją podjadać nie przejmując się zbytnio kaloriami.


Składniki na ciasto:
1,5 szkl. mąki
150 g masła
1 jajko
2 łyżki cukru
szczypta soli

Składniki masy:
400 g twarogu ( ja miałam twaróg tłusty, dwie kostki, dodałam do niego trochę mleka)
1 jajko
cukier puder ( dałam łyżkę ale można bardziej dosłodzić)
1 łyżka mąki ziemniaczanej
owoce

Składniki ciasta szybko zagniatamy i wkładamy na godzinę do lodówki. Masę serową przygotowujemy miksując wszystkie składniki, dodajemy na końcu owoce i mieszamy łyżką. Formę wykładamy ciastem, nakłuwając je widelcem i pieczemy w nagrzanym do 190 stopni piekarniku ok. 15 minut. Po wyjęciu ciasta  wykładamy na nie masę serową i pieczemy dalej ok. 25 minut.



 Uwielbiam tą bawełnianą podkładkę, nie mogę się bez niej obejść robiąc zdjęcia


Przy okazji chwalę się kubeczkami z wyprzedaży w Pepco. Od razu wpadły mi w oko. Są tak proste, że aż piękne, cokolwiek w nich podam smakuje wyśmienicie, no i pasują mi do kuchni. Na zdjęciach widać też nowy nabytek z sh. Jest to przepiękny kardigan w kolorze kawy z mlekiem. Wpadł mi w ręce przy okazji szukania swetrów na poduszki, Z niego na pewno poduszki nie zrobię, będzie jak znalazł  na jesienne wieczory :)






Tarta znika w oszałamiającym tempie



     Gdy dopada mnie chandra koniecznie muszę coś zmienić w mieszkaniu. Padło tym razem na pokój M.  Zmieniłam mu lekko opatrzoną kolorystykę b&w na granat z dodatkami czerwonego, a to za sprawą granatowej narzuty upolowanej w sh. Kupiłam też w Lidlu dużą mapę za jedyne 14 zł, Nie jest to piękna stara mapa z moich  marzeń ale jest i myślę, że młody dzięki niej zapała miłością do podróży i poznawania świata. 









     Naoglądałam się kiedyś na różnych blogach DIY jak zrobić samemu słynny skandynawski dozownik. Postanowiłam, że muszę zrobić takie dozowniki i ujednolicić dzięki nim moją wątpliwej urody łazienkę. Najpierw było poszukiwanie w miejscowych drogeriach mydełka w brązowym pojemniku z czarnym dyspenserem. Niestety wszystkie dyspensery są w kolorze białym. Stwierdziłam w końcu, że z białym też pięknie.  Jeśli uda mi się wymyślić coś w temacie odpowiednich biało-czarnych etykiet, będzie super. Wtedy zaczną się zmiany, wszystkie kosmetyki dostaną nową szatę.





niedziela, 24 lipca 2016

Aranżacja balkonu nr 4

      To chyba już ostatnia aranżacja balkonu w tym roku, no, chyba że coś mnie jeszcze podkusi.
Ta powstała, po pierwsze, z okazji zakończenia urlopu ( bo teraz nie będzie już czasu na takie projekty), a po drugie, w wyniku pewnej okoliczności- zakupu skrzynki. Skrzynkę zakupiłam na Allegro za jedyne 6 zł. Pierwotny zamysł był taki, że będzie sobie stała w kuchni, na lodówce, taka niemalowana, lekko tylko przetarta, siermiężna. Miała być rozwiązaniem na kompletny brak miejsca do przechowywania. Wyczyściłam, wymyłam, przetarłam, wysuszyłam i postawiłam. Efekt jednak okazał się do przesady siermiężny, nie pasowała mi tam zupełnie. Biegałam z nią po całym mieszkaniu, w końcu trafiła na balkon. Teraz żałuję, że nie mam dwóch. Na zdjęciach widać zaaranżowane dwa kąciki na balkonie i jest o.k. Muszę drugą dokupić lub wymyślić coś innego zamiast np. drewniany leżak - wtedy byłoby też wygodniej. W każdym razie teraz jest tak




















piątek, 22 lipca 2016

      Second hand, lumpeks, ciucholand, jak zwał tak zwał, dla mnie w skrócie sh, to ogromne pole możliwości. Sklep, który dzisiaj święci tryumfy  i stał się miejscem zakupów głównie tych kreatywnych, szukających dobrych marek, dobrych tkanin, artystów, ludzi z wyobraźnią i z polotem, a przede wszystkim myślących ekologicznie. Są tacy, którzy omijają sh wielkim łukiem, inni z niecierpliwością oczekują nowości. Ja należę do tej drugiej grupy. Szukam przede wszystkim dobrych tkanin (dobrej jakości bawełna, len), poluję zwracając szczególną uwagę na kolor, wzór, rodzaj materiału, potem dopiero sprawdzam rozmiar, ewentualnie stawiam sobie pytanie - do czego pasuje, do czego mi się przyda. Zaglądam tu przynajmniej raz w tygodniu, czasami wychodzę z niczym, staram się nie kupować na siłę, czasami ryzykuję i czekam parę dni na obniżkę cen aby coś kupić taniej. Emocje, rzeczywiście porównywalne do takich na polowaniu, tyle że bezpieczniej :)
      Lubię czasami prezentować na blogu second - handowe perełki. Nie jest tego wiele, ale właśnie dlatego, że staram się kupować bardziej wybiórczo i z namysłem. Ostatnio wpadły mi w oko trzy tkaniny. Pierwsza to ściereczka, podkładka, serwetka, nie wiem dokładnie co ale fajnie wygląda w kuchni i fajnie prezentuje się na zdjęciach. Jest to piękna bawełna w prążki. Zachwyciłam się jej urodą i od razu musiałam ją "obfocić".






       Do aranżacji świetnie pasowało mi i takie kwieciste cacko


To ... bluza z kapturem, idealna na działkę, czy na zakupy, nowiutka, niezniszczona, markowa, i te kwiaty, ech :)


...ta metka na serwetce...









 I jeszcze jeden pasiaczek - bluzeczka, idealna, jak nowa,  w dodatku dopasowała się do serwetki :)




Uwielbiam pasiaczki. Kiedyś takie tkaniny wypatrzyłam, idealne na działkę

 
      Celowo nie prezentowałam ciuszków w całości . Chodziło mi głównie o pokazanie tego co mnie zachwyca (kolor, wzór, materiał) w formie aranżacji wnętrzarskiej i potraktowanie ich jako dodatku kolorystycznego, bądź tła.
      Już nie mogę się doczekać kolejnych łowów. Też tak macie?