sobota, 12 października 2019

Granat i wrzosy oraz co upolowałam na targu staroci

  W tym roku moim ulubionym jesiennym kolorem jest granatowy. Wpasował się idealnie do salonu, a że jesień to czas wrzosów, zestawiłam te dwa kolory i okazało się, że świetnie ze sobą grają. Gdy za oknem szaro i ponuro, takie mocno nasycone kolory wprowadzają do mieszkania przytulny klimat. Teraz jesienna szaruga nam nie straszna. A gdy jeszcze zapalimy tealighty, zaparzymy ulubioną herbatę lub kawę i oddamy się pasjonującej lekturze, to czego chcieć więcej? Za to właśnie kocham jesień.
  Pochwalę się Wam jeszcze moimi ostatnimi zdobyczami ze staroci. Najbardziej cieszę się z lampy. Pomimo, że była w opłakanym stanie, zakurzona, z bardzo zniszczonym abażurem, od razu zauważyłam jej potencjał. Po wyczyszczeniu i dodaniu nowego abażura prezentuje się wręcz wytwornie, można powiedzieć, że jest nawet trochę glamour. Poza tym wpadły mi w oko kwiecisty talerz i ręcznie malowana miska. Wszystko razem to niezwykła mieszanka stylów, ale każdy z tych przedmiotów miał taką moc przyciągania, że nie można było im się oprzeć.


















sobota, 21 września 2019

Zmiany w salonie

   Tyle już było zmian ustawienia mebli w całym mieszkaniu, że nie da się ich policzyć. Wydawało mi się, że w salonie wyczerpałam już wszystkie możliwości, a jednak ... Ostatnio tak bardzo mi tu czegoś brakowało, że w końcu niemożliwe stało się możliwe.
   Pamiętacie mój regał na książki? Jego historia sięga dziesiątek lat wstecz, a zaczęła się od zwykłych szafek kuchennych z drzwiczkami. Potem było już bez drzwiczek, a później malowanie ( i tutaj też wiele wersji). Następnie z kuchni półeczki trafiły na salony. Ustawiłam je jedna na drugiej i tak jakiś czas przetrwały jako regał biblioteczny.
   Ostatnio bardzo drażniła mnie komoda pod telewizor. Była zbyt szeroka, zajmowała dużo miejsca, więc postanowiłam ustawić ją w kącie. Regał na książki rozdzieliłam i stał się podstawą telewizora, który teraz nie rzuca się tak bardzo w oczy. Owszem, mógłby nie istnieć wcale, jednak trudno mi wyobrazić sobie życie bez ulubionych kanałów o urządzaniu wnętrz.
   Teraz rozmyślam: wyrzucić tą starą komodę , nie wyrzucać? Na razie dostała jeszcze jedną szansę i może ją kiedyś polubię. A jeśli nie? Marzy mi się w tym miejscu jakaś fajna stara szafka lub witrynka. A to świetny pomysł na kolejne zmiany 🙂
















sobota, 24 sierpnia 2019

Urok staroci

   Bardzo lubię buszować w magazynach staroci. Ostatnio na nowo odkrywam urok przedmiotów z duszą. Być może za dużo już naoglądałam się skandi, boho, Pepco. Zaczyna mnie to po prostu nudzić i szukam nowych wnętrzarskich wrażeń. A przecież nic bardziej ciekawego i oryginalnego jak wnętrze stworzone z przedmiotów, które mają swoją historię, często widoczną  w postaci wyraźnych  śladów użytkowania.
  Jakiś czas temu wpadło mi w oko stare secesyjne krzesło. Kosztowało grosze, stan wręcz idealny, trudno przejść obok niego obojętnie. Gdy przywiozłam je do domu, mój syn zawołał "mamo, po co ci to krzesło?". No właśnie, po co? Nie pasowało mi  właściwie do niczego, jednak ma tak wielki urok, że trzeba było coś z nim zrobić i jakoś wyeksponować. Postanowiłam wykorzystać je w roli oryginalnego stolika nocnego. Teraz w sypialni zapanował bardzo eklektyczny klimat i to jest to, czego bardzo mi brakowało.
  Zakupiłam też trochę porcelanowych naczyń. Mimo, że dzisiaj pozują równiutko do zdjęć, używam ich na co dzień i nie tworzę z nich muzealnej ekspozycji. Staram się traktować je " bez pompy", zwyczajnie, aby po prostu z nami były i cieszyły oczy. Bardzo cieszę się z misek o pięknym kształcie, których będę używać do sałatek, a także z cukiernicy i dzbanuszka do mleka. Mam wielką słabość do filiżanek. Codziennie kawa w innej filiżance, czemu nie?  W zależności od nastroju, aby celebrować zwykłe chwile i po prostu cieszyć się życiem 🙂






Eklektycznie w kuchni
















sobota, 10 sierpnia 2019

Kuchnia na szaro

    Moja  kuchnia to pole nieustannych doświadczeń.
Parę dni temu musiałam przemalować szarą ścianę za sofą w salonie. Zostało mi bardzo dużo farby, z którą nie miałam co zrobić. Pomysł przyszedł natychmiast - kuchnia! Było to ryzykowne przedsięwzięcie ponieważ farba jest dość ciemna i bałam się, że w efekcie końcowym może być zbyt mroczno. Podjęłam ryzyko i okazało się, że ta szarość fajnie kontrastuje z bielą i drewnem, a kolor dodał wnętrzu głębi i przytulności.
     Odcień farby to klon srebrzysty z kolekcji Śnieżki. Z przyjemnością się nią malowało, farba doskonale kryła i co najważniejsze nic nie kapało z wałka.
    Wnętrze jest dość ciemne, zdjęcia to wrażenie jeszcze pogłębiają, jednak w rzeczywistości wygląda to dużo lepiej. Poza tym ściana z białą boazerią wystarczająco doświetla całość. Jestem bardzo zadowolona z efektu, myślę, że warto było zaryzykować.