sobota, 19 sierpnia 2017

Balkon- wersja druga


   W maju pokazywałam Wam pierwszą ( wiosenną) odsłonę balkonu. To wersja druga - letnia. Mam nadzieję, że pogoda pozwoli i na wersję jesienną. 
   Na tak małej powierzchni trudno zaszaleć z aranżacjami, jednak staram się zawsze udowadniać, że nawet niewielkich rozmiarów balkon może stać się mini salonem pod chmurką, a nie tylko miejscem wywieszania prania. 
  Wybrane zdjęcia z tej aranżacji wysłałam, jak co roku, na konkurs Mojego Mieszkania na najpiękniej urządzony balkon. Uwielbiam takie konkursowe emocje, jest to świetna zabawa, a jeśli już trafi się jakieś, nawet dwudzieste któreś, miejsce, to tym większa radość i motywacja☺











A gdy chcę się zupełnie zrelaksować....


sobota, 5 sierpnia 2017

Metamorfoza tacki

Czasami, gdy przeglądam czasopisma wnętrzarskie, nagle coś mnie zainspiruje i muszę stworzyć coś podobnego. W ostatnim numerze Mojego Mieszkania Paula prowadząca bloga  refreszing.pl pokazywała jak odnowić drewnianą skrzynkę/szufladę. Zawsze wydawało mi się, że wyłożenie takiej skrzynki, czy szuflady papierem jest niepraktyczne. Pomyślałam jednak, że przecież nie chodzi tu o to, aby to były przeróbki na wieki. Właśnie to jest fajne z papierem, że można go w każdej chwili zmienić i stworzyć coś w zupełnie innym klimacie. Ja z braku skrzynki zabrałam się za starą tackę. Nie malowałam jej, zostawiłam taką jaka jest, nawet z przetarciami. Jej styl pasował mi do papieru, jaki miałam z dawnych zasobów scrapowych. Oczywiście można tu użyć nie tylko papieru (zajrzyjcie do Pani Komody , która w swoich metamorfozach wykorzystuje tapetę lub okleinę). Możliwości jest wiele. Właściwie to wcale się nie napracowałam, a mam nową tacę. Jak się znudzi, wymienię tylko jej "wyściółkę".







poniedziałek, 24 lipca 2017

Drugie życie leżaka

   Urlop wprawdzie mi się skończył, ja jednak nadal tkwię w nastroju leżakowym. Wczorajszy dzień nie zachęcał do wychodzenia z domu, więc postanowiłam coś zmajstrować, tak na szybko. Przywiozłam z działki stare krzesełko - leżak. Kiedyś zostawiłam je na deszczu i po wyschnięciu tkanina strasznie się skurczyła. Krzesełko fajne, bo dwupozycyjne, można na nim poleżeć, więc pomyślałam, że na balkon do opalania w sam raz. No, ale jak je ludziom pokazać w takim stanie?  Miałam w szafie lumpeksową pasiastą tkaninę, dość mocną, boki już pięknie obszyte, idealna szerokość i długość, po prostu dla mnie. Wprawdzie nie lubię szyć, ale pokusa była silniejsza, wystartowałam z igłą i za chwilę już miałam nowy leżaczek. Wiem, że nie jest to krawiectwo na wysokim (właściwie na żadnym) poziomie, więc proszę wszystkie krawcowe o przymknięcie oka ;) Mnie ta zmiana bardzo cieszy. Tym bardziej, że udało się bez żadnych kosztów, szybko i bez zbędnych ceregieli.








czwartek, 20 lipca 2017

Działka

    Na czas wakacji działka rekreacyjna to skarb. Już nie wyobrażam sobie aby jej nie było, chociaż były chwile zwątpienia. Najgorszy moment to ten, gdy po zimie okazało się, że dach przecieka w kilku miejscach. Właściwie zalana została cała altanka, wyglądało to wszystko bardzo żałośnie. No, ale zawsze po burzy przychodzi słońce. Teraz sytuacja jest już opanowana, choć jeszcze nad dachem będzie trzeba kiedyś pomyśleć bardzo poważnie. Na razie cieszę się każdą chwilą, którą tu mogę spędzić i nie mogę się nadziwić jak wszystko szybko rośnie. Działka, której kiedyś nikt nie chciał , bo była narożnikowa i bardzo na widoku, teraz cała tonie w zieleni i zapewnia pożądaną prywatność.
    W altance co chwilę coś przestawiam. Ostatnio przemeblowałam kuchenkę. Wprowadziłam trochę pastelowych dodatków, dzięki czemu zrobiło się weselej.
    Staram się tej altany nie zagracać, co jak zauważyłam, jest wśród działkowców dość nagminne. Panuje taka tendencja, że wszystko co w domu jest już niepotrzebne, każdy mebel i każdy bibelocik, wędruje na działkę. Nie ważne, że już nie ma jak się poruszać, ważne, że się nie zmarnowało. Staram się tego unikać w myśl zasady - skoro coś przybyło to coś musi ubyć. Chociaż u mnie przybywa niewiele, bo lubię wykorzystywać zastane starocie.
     Jeśli chodzi o ogrodnicze sprawy, to nie mam się czym pochwalić, bo ogrodniczka ze mnie żadna. Powiem tylko, że  wreszcie odkryłam, co daje najlepsze plony na mojej piaszczystej działce. Otóż niedoceniane kiedyś rozchodniki i rojniki. Nie dość, że szybko się rozrastają, to jeszcze są bardzo dekoracyjne, a co najważniejsze nie wymagają regularnego podlewania. Przesadziłam je do wszystkich możliwych donic przy altanie. Rewelacyjnie znoszą suszę, więc ze spokojem mogę sobie pozwolić na kilkudniową nieobecność na działce. Zawsze lubiłam sukulenty, więc teraz tym bardziej cieszą mnie te działkowe.


















                                                        A to mój kącik retro :)










wtorek, 4 lipca 2017

Torbopoduszka

Kupiłam w Biedronce eko torbę na zakupy z moim ulubionym motywem. Tak bardzo mi się podobała, że potraktowałam ją najpierw jako ozdobę przedpokoju. Pomyślałam, że w salonie też by pasowała, no i miałabym ją częściej na oku. Postanowiłam zrobić z niej poduszkę. Oczywiście cały czas jest torbą, bo uszy zachowałam. Są ukryte w środku. Bok lekko przeszyłam. W razie chęci powrotu do wersji oryginalnej, wystarczy tylko odpruć przeszycie :)