sobota, 3 grudnia 2016

Wygrana (nie)chciana

     W tym tygodniu dotarła do mnie wygrana w konkursie organizowanym przez Moje Mieszkanie na najpiękniejszy balkon. Udało mi się zająć 22 miejsce. Bardzo mnie to ucieszyło, tym bardziej, że nagrodą w moim przypadku była pufa (w obiciu wybieranym losowo). Gdy rozpakowałam pufę, okazało się, że kolorystycznie jakoś nie bardzo chce się dopasować do mojego mieszkania. Krążyłam z nią od pokoju do pokoju, ustawiałam po kątach, ciągle coś mi jednak nie pasowało. W końcu postanowiłam sama zmienić jej obicie. Zamówiłam już nawet w internecie szarą dzianinę. Postanowiłam jednak w międzyczasie spróbować odmienić ją przy pomocy farby. I nie żałuję, bo wcieranie białej i szarej farby spowodowało, że dość ostre kolory stały się bardziej naturalne, a tkanina imitująca drewniany pieniek wygląda teraz bardziej szykownie. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy tego tak nie zostawić, a zamówiona tkanina przyda się może do innych metamorfoz.  Poza tym, gdy ustawiłam pufę odwrotnie, okazało się, że jest wykończona pięknym czarnym filcem. Postanowiłam to wyeksponować. No i teraz wszystko już mi pasuje a wygrana znów zaczęła mnie cieszyć. Mój pieniek jest w zależności od potrzeb stolikiem, kwietnikiem, podnóżkiem,  a gdy znudzi się w salonie będzie oryginalnym stolikiem nocnym.



a tu wersja oryginalna








sobota, 26 listopada 2016

Świecznik i kalendarz adwentowy

      Mój świecznik adwentowy jest wyrazem moich skłonności do minimalizmu. Lubię czasami ten minimalizm nieco ocieplić, dlatego dodaję do niego ciepłe kolory i dodatki tworzące miły nastrój. Zrobienie świecznika zajęło mi dosłownie kilka minut. Zawsze miałam problem z cyferkami, ponieważ nie mam takich gotowych. Szukałam inspiracji w sieci i znalazłam wiele przykładów z zastosowaniem  drewnianych plasterków z odręcznie zrobionymi cyframi. Do tego orzechy laskowe, gwiazdki z mojej masy "prawie solnej" i gotowe:)
     W przypadku kalendarza adwentowego poszłam trochę na łatwiznę i wykorzystałam pomysł z ubiegłego roku. Tym razem jednak postawiłam na kolor. Dzięki Magdzie z bloga My Pink Plum mogłam pobrać i wydrukować zaprojektowane przez nią elementy kalendarza. Kalendarz Magdy to projekt girlandy. Ja wykorzystałam girlandowe obrazki do ozdobienia paczuszek z niespodziankami, natomiast karteczki z napisami włożyłam do środka.
      Chwalę się dzisiaj też obrusem. Obrus kupiłam jakiś czas temu za grosze w sh. Od razu wpadł mi w oko, bo jest taki w mojej estetyce - naturalny, wręcz zgrzebny, i jeszcze te napisy świąteczne w różnych językach. Dzisiaj ma swój dzień:)






a to pierwotna wersja, bez gwiazdek




sobota, 19 listopada 2016

Nowości i masa "prawie" solna

      Z pewną radością zauważam, że moje potrzeby zakupowe w Pepco i tym podobnym bardzo się zmniejszyły. Dawniej były siaty pełne pierdółek, dzisiaj zdarza się, że wychodzę z niczym. Wczoraj jedynie nie mogłam się oprzeć słoikowi na ciasteczka.  Tak bardzo spodobała mi się jego prosta forma i drewniane przykrycie, a poza tym jest bardzo praktyczny. Już niedługo pojawią się w nim świąteczne pierniki:)  W Netto z kolei zauważyłam białe naczynia w gwiazdki. Pierwsze wrażenie wow, jednak szybko zeszłam na ziemię, rozsądek wziął górę, ceny też ostudziły moje zapędy. Kupiłam jedynie jeden z ostatnich kubków, niejako na pamiątkę takiego gustownego asortymentu, który ostatnio rzadko się tam zdarza.
     Ostatnio obmyślam już świąteczne dekoracje. Stawiam w tym roku na naturalność i minimalizm. Do moich pomysłów będą mi potrzebne gwiazdki, mój ulubiony motyw. Po wielu przemyśleniach dotyczących ich wykonania zdecydowałam się na "masę solną", jednak bez soli a z użyciem sody oczyszczonej., dzięki czemu masa jest idealnie biała. W internecie można znaleźć mnóstwo przepisów na temat mas plastycznych. Do niektórych używa się nawet wikolu. Ja zrobiłam masę ze skrobii ziemniaczanej, sody i wody w proporcjach:
1/2 szkl. skrobii ziemniaczanej
1 szkl. sody oczyszczonej
3/4 szkl. wody.
     Składniki podgrzałam w garnku. Rzeczywiście masa wyszła biała, jednak jest mniej plastyczna niż ta tradycyjna. Trudniej się ją wyrabia i formuje. Jednak dla białych gwiazdek warto było. Teraz wystarczyło wysuszyć. Ja trzymałam je w uchylonym piekarniku, który co chwila nastawiałam na ok. 100 stopni i pilnowałam aby się nie przypaliły.  Na co niektórych wypróbowałam mój ciasteczkowy stempel, ale można też robić wzorki z użyciem szydełkowej serwetki i wałka do ciasta.
     Na dzisiejszych zdjęciach pojawia się już u mnie pierwszy akcent świąteczny -  domek - lampion. Jestem fanką takich domków, bo można dzięki nim bardzo szybko wyczarować magiczny nastrój w domu.  Zapalam tealighta w lampionie co wieczór. To cudowne ruchome światło tworzy niezwykły klimat. W sam raz na deszczowe, czy śnieżne popołudnia i wieczory. Lampioniki można znaleźć w Niepowtarzalna Kartka Warsztat











piątek, 11 listopada 2016

Przemeblowanie w salonie

     Przemeblowania to moja specjalność. Gdybym tylko mogła, robiłabym to co tydzień. Niestety układ pomieszczeń i ich gabaryty nie bardzo mi na to pozwalają. W salonie testowałam różne opcje. Jak do tej pory udało mi się odnaleźć tylko dwie możliwości ustawienia mebli. Dobre i to. Wędruję więc od czasu do czasu z meblami tam i z powrotem. Obecne ustawienie jest o tyle dobre, że do stołu będzie można dostawiać krzesła ze wszystkich stron i nie będzie to kolidowało z wejściem do pokoju. Poza tym jest już kąt przygotowany na choinkę :) Tak, już moje myślenie przestawia się na świąteczne tory. Nie da się ukryć, że niejedna z nas już intensywnie aranżuje w głowie swoją przestrzeń pod kątem świąt.
     Przy okazji zdjęłam zasłonki do wyprania. Okazało się, że bez zasłon pokój nabrał lekkości i przestrzeni. Zawsze podobały mi się skandynawskie wnętrza z  odkrytymi oknami, więc czemu nie spróbować tego wariantu u siebie. No i mam. I czuję się z tym dobrze. Zdaję sobie sprawę, że w naszej kulturze jest to dość kontrowersyjne, bo jak to tak, bez firan, bez zasłon?  Mnie to jednak bardzo odpowiada. Bynajmniej na razie. Może kiedyś mi się "odwidzi" i coś tam powieszę. Na razie na karniszu wiszą lampki, które wieczorem tworzą fajny nastrój. A w sferze marzeń pozostaje słynny dizajnerski sznur z dużymi żarówkami, wiecie który :) Bardzo by mi pasował.














     W tym tygodniu otrzymałam piękne zakładki do książek, które w ramach akcji propagującej ich poszanowanie, wykonała i rozsyłała  Pani Komoda . To była bardzo miła niespodzianka. Ewuniu, dziękuję Ci serdecznie, zakładki są cudne :)




sobota, 5 listopada 2016

Liebster Award


Miło mi, że zostałam wyróżniona przez Arletę z bloga Schabikowo w Liebster Award. Zabawa polega na tym, że nominowana osoba odpowiada na 11 pytań zadanych przez nominującego a potem sama nominuje 11 blogów i zadaje 11 pytań ułożonych przez siebie. Cieszę się, że dzięki tej formie możemy się lepiej poznać a także zajrzeć do innych blogów, których może wcześniej nie znałyśmy. Już odpowiadam, Arletko, na Twoje pytania: 1. Co w blogowaniu sprawia Ci największą radość? To, że mogę dzielić się swoją pasją z ludźmi o podobnych zainteresowaniach 2. Co w blogowaniu najbardziej Cię drażni? Trudno powiedzieć. Nie wiem, czy kiedykolwiek coś mnie rozdrażniło. 3. Czy są jakieś tematy, o które chciałabyś rozszerzyć swój blog? Chciałabym nauczyć się operować drutami, czy szydełkiem i móc pokazywać na blogu tego typu twórczość, oczywiście jako dekoracje wnętrz (poduchy, pledy, narzuty, dywaniki). Jednak jestem zbyt niecierpliwa i to mi bardzo utrudnia realizację tych marzeń. U mnie efekt musi być już, natychmiast, nie potrafię robić czegoś przez kilka dni, czy tygodni :( 4. Jakie cechy charakteru cenisz u innych? Szczerość, otwartość 5. Czy jest jakaś rzecz, którą chciałabyś w sobie zmienić? Patrz pkt 3. 6. Co lubisz w sobie najbardziej? Poczucie humoru 7. Twoje marzenie, którego jeszcze nie zrealizowałaś?

Chciałabym kiedyś otworzyć bardzo klimatyczną herbaciarnię. To jest marzenie, które będę realizować na emeryturze, bo jak wiadomo, biznes może nie wypalić, a z czegoś trzeba będzie jednak żyć i warto mieć jakieś finansowe zaplecze :) 8. Gdybyś wygrała milion, co byś zrobiła z tymi pieniędzmi? Zrealizowałabym pkt 7 9. Gdzie i z kim chciałabyś spędzić najbliższy urlop?

Z dobrym przewodnikiem na zwiedzaniu Polski wschodniej. Lubię zaglądać w takie miejsca, bo mają niesamowity urok i są dla mnie wręcz egzotyczne 10. Ulubione wspomnienie? Jest ich mnóstwo, trudno mi wybrać ulubione 11. Jak będzie wyglądało Twoje życie za 5 lat? Trudno powiedzieć. Przez 5 lat może się tyle zmienić. Dobrze by było, gdyby nic się nie zmieniło:) A oto moje nominacje: Pozytywny Design Las Sosnowy Czas oskrapowany Third floor no.7 Mój dom-moja przystań Capsella Elli Magiczne dodatki Karmelowa Kraina Hungry for ideas Śladami kobiety Dogonić własne marzenia To moje pytania do nominowanych: 1. Jak dzisiaj wspominasz swój pierwszy wpis na blogu? 2. Czy Twoja praca zawodowa związana jest z Twoją pasją? 3. Jaki styl w aranżacji wnętrz jest Ci najbliższy? 4. Zakup, który Cię uszczęśliwi... 5. Nie wyobrażam sobie życia bez ... 6. Co najbardziej cenisz w ludziach? 7. Co cenisz w sobie? 8. Gdybyś mogła wybrać się w podróż marzeń to pojechałabyś ... 9. Ulubiona lektura szkolna... 10. Wykwintna kolacja, czy biesiada przy ognisku? 11. Twój sposób na udany dzień Oczywiście, jest to zabawa, więc odpowiada kto chce. Można odpowiedzieć po prostu w komentarzu lub u siebie na blogu. Nominowani nie muszą nikogo nominować, choć byłoby to miłe i byłaby to okazja do poznania blogów, do których sami zaglądacie. Jednym słowem pełna dowolność, jak to w zabawie. Zapraszam :)



sobota, 29 października 2016

Szafka w nowej odsłonie i coś jeszcze

     Zawsze podobały mi się meble ozdobione geometrycznymi motywami. Zastanawiałam się jak przenieść taki motyw na swój grunt a jednocześnie nie wprowadzić zbytniego zamieszania tym wzorem. Poszłam więc w kierunku geometrycznego minimalizmu, który zastosowałam na szafce w przedpokoju. Pierwsza metamorfoza szafeczki związana była z moją fascynacją decoupagem. Druga polegała na rozbieleniu tego co było plus lekkie przetarcia. Teraz mam szafkę w wersji trzeciej i myślę, że nie ostatniej. Lubię takie szafki, bo są bardzo wdzięcznym materiałam do realizacji różnych pomysłów i eksperymentów. 





     W kuchni jakiś czas temu zmieniłam gałki przy szafkach. Niby nic a jednak duża zmiana. Białe drewniane gałki ozdobiłam czarnymi cyferkami.  Takie drewniane gałki mają w sobie potencjał. Jak się znudzą, można je przerabiać i przemalowywać do woli, a to lubię:) 



A na koniec mam dla Was babeczki. W ubiegłym tygodniu szukałam czegoś do kawy. Czas naglił, bo wiecie jak to jest gdy nagle dopada was ochota na coś słodkiego. Szukałam w swoim przepiśniku czegoś nieskomplikowanego a przede wszystkim szybkiego. Znalazłam bardzo prosty przepis na muffinki. Dzielę się nim z Wami, bo może Wam się kiedyś przydać np. w razie niespodziewanych gości. 

Potrzebujemy:
2 szkl. mąki
2 jajka
1 szkl. cukru
1/3 szkl. oleju
1 szkl. mleka
1,5 łyżeczki cukru waniliowego
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Piekarnik nagrzewamy do 180 st. Do miski wsypujemy mąkę przesianą z proszkiem, cukier +cukier waniliowy i mieszamy. Dodajemy jajka, olej i mleko. Chwilę mieszamy łyżką. Wlewamy do 2/3 wysokości foremek. Pieczemy 25 minut.  Ozdabiamy wg uznania. I gotowe!