sobota, 25 sierpnia 2018

Działka sierpniowa

Dawno nie pisałam o działce, a trochę się tu pozmieniało.
Działka nie jest idealna, ale dla mnie jest to duży plus, bo dzięki temu mogę na niej co chwilę eksperymentować. Mam tu na myśli przede wszystkim altanę, w której za każdym razem coś zmieniam. Tym razem zaszalałam z kolorami. Muszę przyznać, że dzięki temu zrobiło się tu przytulniej i weselej. Nie inwestuję tutaj w nic nowego, wszystko jest albo zastane albo przywiezione z domu. Staram się zmieniać wnętrze altanki za pomocą farb i tkanin, czasami też małego przemeblowania. Pracy jest jeszcze mnóstwo. Teraz priorytetem jest pozbycie się kredensu, który po akcji z przeciekającym dachem ledwo się trzyma. W jego miejsce postawię coś co od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie i wreszcie ten kącik będzie zagospodarowany i wart pokazania. Na razie wstawiam parę zdjęć kątów, które udało mi się nieco ogarnąć.














środa, 15 sierpnia 2018

Kawa i znów o kuchni


   Jakiś czas temu szukałam alternatywy dla tradycyjnego sposobu parzenia kawy.  Wiele osób polecało kawę parzoną sposobem przelewowym, a więc coś co w pewnym sensie już kiedyś było, jednak wróciło w nieco innym wydaniu.  W tym celu zainwestowałam w niewielkie urządzenie tzw. drippera /dripa.  No i natychmiast przepadłam.  Mimo, że parzenie kawy w ten sposób to pewnego rodzaju rytuał, mogłabym ją parzyć na okrągło. Nie chcę innej kawy. To dopiero początek mojej nowej drogi kawosza.  Akcesoriów  do parzenia  kawy tym sposobem jest całe mnóstwo, ceny oczywiście powalają. Mam jednak nadzieję, że uda mi się skompletować małymi krokami całkiem fajny zestaw.
   Moje baristyczne zapędy zainspirowały mnie do małych zmian ( które to już?)  w kuchni.  Wiem, że zanudzam Was tą kuchnią ale nic nie mogę na to poradzić. Zakochałam się na nowo w drewnie, wiklinie, brązach, naturalnych dodatkach, w prostocie.  Pożegnałam ( na razie) kolory.  Wprowadziłam biel jako neutralne tło do ekspozycji moich  naturalnych " skarbów".  Na razie tyle, ale wiem, że na tym się nie skończy :)


 


























niedziela, 29 lipca 2018

Jeszcze więcej koloru w kuchni i kolekcja roślin

   Czasami zakup kawałka tkaniny może stać się źródłem inspiracji. Tak było w przypadku płótna w biało-czerwone prążki, które kupiłam w sh. Kupiłam, nie bardzo wiedząc do czego mi się przyda. Okazało się, że idealnie pasuje do moich kuchennych szafek. Idąc za ciosem dodałam jeszcze więcej kolorowych akcentów. Teraz kuchnia nabrała bardziej sielskiego i wakacyjnego charakteru.
   Cały czas powiększam też moje roślinne zbiory. Ostatnio udało mi się znaleźć u sąsiadki geranium, o którym marzyłam od jakiegoś czasu. Ukorzeniłam sobie sadzonki i całkiem nieźle sobie radzą, a zapach mają cudowny. Tego typu roślinki wracają obecnie do łask i bardzo dobrze, bo dla mnie to wspomnienie dzieciństwa :) Do kuchni, która jest dość ciemna kupiłam hederę. Nigdy nie miałam szczęścia do tej roślinki. Mam nadzieję, że z tą będzie inaczej, tym bardziej, że bardzo dorodnie się prezentuje.