niedziela, 25 czerwca 2017

Mix wzorów, zieleń i metamorfoza stolika

    W moim salonie zupełnie spontanicznie powstał miszmasz wzorów. Zawsze podobały mi się wnętrza, w których coś się dzieje za sprawą różnych tkanin, jednak sama aranżuję swoją przestrzeń bardzo zachowawczo. Tym razem wyszłam nieznacznie poza utarte schematy i wprowadziłam trochę zamieszania do swojego salonu. Jest tu i pepitka, i zygazak, i paski, i parę innych wzorów, w tym motywy botaniczne, które ostatnio na nowo polubiłam. Całość tworzona bardzo spontanicznie, jednak, myślę, że nie stworzyłam chaosu :) Zdjęcia może tego nie oddają, ale powiem Wam, że zrobiło się tu trochę przytulniej, no i jest ciekawie, goście na pewno nie będą się tu nudzić.
    Wczoraj tak za mną chodziła zieleń, że musiałam coś zmalować na zielono. Białą farbę akrylową zmieszałam z zielonym pigmentem i przemalowałam szafkę, która stoi na korytarzu (to jej trzecia metamorfoza). Już wcześniej miałam przygotowane ramki z motywami botanicznymi i w ten sposób powstał zielony kącik. Do tego jeszcze udało mi się kupić przeceniony koszyczek w Pepco (zielony!), za pół ceny. Sprawdza się świetnie jako osłonka na doniczkę.
Małe zmiany a cieszą :)











tak było wcześniej




niedziela, 18 czerwca 2017

Druciaki

Wyszperałam w Pepco takie druciaczki. Komplet. Jeden duży, drugi mniejszy. Zachwyciłam się nimi, ale nie bardzo wiedziałam jak je wykorzystać.  W końcu większy powędrował do kuchni. Jest niesamowicie przydatny. Można w nim przechowywać warzywa i owoce, ale można też potraktować jako podręczną półeczkę. Mniejszy przydał mi się do uzupełnienia ściennej galerii w salonie, gdzie wprowadził nieco klimatu scandi. Coś mi się zdaje, że jeszcze nie raz moje druciaki zmienią miejsce i wymyślę im jeszcze inne funkcje.











sobota, 10 czerwca 2017

Regał magazynowy w mieszkaniu

      Lubicie styl loftowy? Ja zawsze miałam słabość do prostych metalowych regałów. Z założenia są one produkowane na potrzeby sklepów, magazynów, czy garaży.  Pojawiają się w mieszkaniach, lecz bardzo sporadycznie. A szkoda, bo spotkałam w sieci piękne wnętrza urządzone przy ich pomocy i muszę stwierdzić, że wyglądały rewelacyjnie. Fakt, że urządzając pokój tego typu meblami, trzeba być konsekwentnym i trzeba dopasować do tego stylu całą resztę mieszkania. Oczywiście nie chodzi tu o kupowanie tylko i wyłącznie metalowych i surowych mebli. Mam na myśli pewną prostotę i bezpretensjonalność w urządzaniu  całości naszego lokum. Jest to dość trudne, no i nie każdy gustuje w takim stylu. Wydaje mi się, że najbezpieczniej ustawić taki mebel w pokoju nastolatka. Młodzież, jak wiadomo, szuka oryginalnych,nietuzinkowych rozwiązań i taki prosty, a przy tym tani mebel, doskonale się sprawdzi na tym etapie życia.
      Kupiłam regał magazynowy, ponieważ mój trzynastolatek wymarzył sobie pokój w stylu loftowym. Wprawdzie ten nasz loft jest trochę udawany, ale pewien klimat na razie udało się stworzyć. Jeśli ten styl się sprawdzi i uznamy, że to jest to, to pójdziemy dalej w tym kierunku. I może kiedyś zaszalejemy z resztą pokoju, a może z całym mieszkaniem, kto wie.











sobota, 3 czerwca 2017

Mini regał

     Po ostatnich zmianach w pokoju mojego syna (napiszę o nich niebawem) został mi regalik. Kiedyś była to szafka kuchenna, która nie była mi już potrzebna i postanowiłam wykorzystać ją inaczej. Odkręciłam wówczas drzwiczki i pomalowałam w modną niegdyś przecierkę. Przecierka w miarę użytkowania tak się przetarła, że regał przedstawiał raczej smutny widok i stał zawsze w takich miejscach aby nie rzucać się za bardzo w oczy. Teraz ma znowu swoje pięć minut. Pomalowałam go białą akrylówką i ustawiłam w salonie. Najpierw stał obok sofy. Było fajnie, jednak gdy robiłam zdjęcia do tego posta przestawiłam go obok telewizora, no i stwierdziłam, że to jest jego miejsce. Dzięki temu ustawieniu telewizor nie jest już w centrum uwagi, na czym bardzo mi zależało. Poza tym kącik przy oknie teraz bardziej się ocieplił i uprzytulnił. I pomyśleć, że kiedyś nie mogłam na ten regał patrzeć i kombinowałam, jak się go pozbyć.









i w trakcie pracy
Miłego weekendu :)

sobota, 27 maja 2017

Pierwsza odsłona balkonu

    Przychodzę do Was dzisiaj z postem balkonowym. W tym roku zapragnęłam na tym moim skrawku wygospodarować trochę miejsca na mini ogródek. Posadziłam zioła, truskawki i poziomki. Jest też pomidor, na którego chucham i dmucham, oby tylko przetrwał. Kwiaty ograniczyłam do starych już bratków ( to pewnie już ich ostatnie dni) i do hortensji, która już niestety pogubiła nieco kwiatki. I to, oprócz zakupionych dopiero co heliotropów, jedyny akcent koloru.  A heliotropy odkryłam w tym roku i sama nie wiem co mnie w nich zachwyca bo są bardzo niepozorne. Może właśnie ta niepozorność i delikatność.
    Powierzchnia mini mojego balkonu zawsze na wiosnę przyprawia mnie o ból głowy, bo tyle chciałabym tu zmieścić - i rośliny i leżaki, i może jakiś stolik. No, ale nie można mieć wszystkiego.  W tych metrażowych brakach balkonu staram się doszukiwać jakichś plusów. Na pewno plusem jest to, że ta mała przestrzeń bardzo pobudza wyobraźnię. Trzeba się sporo nagłowić aby wymyślić coś, co sprawi, by balkon był wygodny, przyjemny i aby miło spędzało się na nim czas.
    Większość blokowych balkonów to miejsca do suszenia prania lub, co gorsze, do magazynowania rupieci. I pewnie co niektórzy pukają się w głowę, gdy suszę pranie w domu a na balkonie urządzam mini salonik. Ja jednak jestem bardziej estetką i względy praktyczne niekoniecznie do mnie przemawiają :)