sobota, 29 listopada 2014

Okno adwentowe już gotowe. Jest tak jak chciałam - naturalnie, z klimatem, z otulinką śniegową i, co najważniejsze, własnoręcznie. Wprawdzie zdjęcia tego nie oddają, ale zapewniam Was, że klimat zrobił się nieziemski.



Zrobiłam też kalendarz adwentowy. Na każdy dzień coś innego. Michał będzie miał frajdę z odkrywania niespodzianek. Tu wystarczyło trochę białej krepy, cyferek i cierpliwości przy zawijaniu słodkości.








Otaczam się ostatnio gwiazdami. Lubię ten motyw. Jestem już posiadaczką gwiazdek wiszących, stojących, w planach gwiazdkowe pierniki, nawet poduszki ubieram w gwiazdki. Tak się zakręciłam, ale na pewno po świętach mi przejdzie




A kulinarnie zachęcam Was do ... smażenia sera. To mój debiut. Nie wymagał wielkiego wysiłku a efekt powalający. Nie przypuszczałam, że coś tak zwykłego, żeby nie powiedzeć pospolitego, może stać się takim rarytasem. Oderwać się nie można. Pyyychaaaaa. Dlaczego tak późno to odkryłam?



2 komentarze: