piątek, 22 lipca 2016

      Second hand, lumpeks, ciucholand, jak zwał tak zwał, dla mnie w skrócie sh, to ogromne pole możliwości. Sklep, który dzisiaj święci tryumfy  i stał się miejscem zakupów głównie tych kreatywnych, szukających dobrych marek, dobrych tkanin, artystów, ludzi z wyobraźnią i z polotem, a przede wszystkim myślących ekologicznie. Są tacy, którzy omijają sh wielkim łukiem, inni z niecierpliwością oczekują nowości. Ja należę do tej drugiej grupy. Szukam przede wszystkim dobrych tkanin (dobrej jakości bawełna, len), poluję zwracając szczególną uwagę na kolor, wzór, rodzaj materiału, potem dopiero sprawdzam rozmiar, ewentualnie stawiam sobie pytanie - do czego pasuje, do czego mi się przyda. Zaglądam tu przynajmniej raz w tygodniu, czasami wychodzę z niczym, staram się nie kupować na siłę, czasami ryzykuję i czekam parę dni na obniżkę cen aby coś kupić taniej. Emocje, rzeczywiście porównywalne do takich na polowaniu, tyle że bezpieczniej :)
      Lubię czasami prezentować na blogu second - handowe perełki. Nie jest tego wiele, ale właśnie dlatego, że staram się kupować bardziej wybiórczo i z namysłem. Ostatnio wpadły mi w oko trzy tkaniny. Pierwsza to ściereczka, podkładka, serwetka, nie wiem dokładnie co ale fajnie wygląda w kuchni i fajnie prezentuje się na zdjęciach. Jest to piękna bawełna w prążki. Zachwyciłam się jej urodą i od razu musiałam ją "obfocić".






       Do aranżacji świetnie pasowało mi i takie kwieciste cacko


To ... bluza z kapturem, idealna na działkę, czy na zakupy, nowiutka, niezniszczona, markowa, i te kwiaty, ech :)


...ta metka na serwetce...









 I jeszcze jeden pasiaczek - bluzeczka, idealna, jak nowa,  w dodatku dopasowała się do serwetki :)




Uwielbiam pasiaczki. Kiedyś takie tkaniny wypatrzyłam, idealne na działkę

 
      Celowo nie prezentowałam ciuszków w całości . Chodziło mi głównie o pokazanie tego co mnie zachwyca (kolor, wzór, materiał) w formie aranżacji wnętrzarskiej i potraktowanie ich jako dodatku kolorystycznego, bądź tła.
      Już nie mogę się doczekać kolejnych łowów. Też tak macie?

9 komentarzy:

  1. Ja mam jeden ulubiony. Gigantyczny. Płacę 100 zł i mam ciuchy dla siebie i ukochanego na pół roku. To istna skarbnica. Ostatnio wyczaiłam torbę za 2 zł. Dobrze że jest w innym mieście bo codziennie bym tam btlyla gdyby był bliżej... 😁 wcale się nie dziwię radości Twojej z tych znalezisk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie zdobycze za parę złotych cieszą podwójnie, i do tego ta jakość. W tych gigantach, o jakich piszesz można się zatracić, pewnie też bym zaszalała. U nas to malutkie sklepy ale jest w czym wybierać

      Usuń
    2. Wiesz wydaje mi się że jakość tych ubrań jest lepsza niż w zwykłych sklepach w PL. Przykład? Biała bluzka Orsay - do pracy zmieniła kolor, i fason i się skurczyła po 2 praniu - bluzki używane za 5 zeta z SH mam od roku - piorę raz na tydzień i są nie do zdarcia!

      Usuń
    3. Mam podobne doświadczenia z kilkoma t-shirtami, z wydawało by się markowych sklepów, które po praniu kompletnie się zdeformowały, są nie do noszenia.

      Usuń
  2. Przepiękne tkaniny i cudnie je zaprezentowałaś. W mojej okolicy niewiele sh-ów, ale próbuję czasem coś wyłowić. Ostatnio byłam po dżinsy do pocięcia. Obszyłam starą pufę, którą wkrótce pokażę:)Miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja czaję się teraz na sweterki ze ściegiem warkoczowym, chcę poszyć z nich poduszki, bo z tym dzierganiem to u mnie kiepsko :)

      Usuń
  3. Jak przytulnie, uroczo, miękko! Pięknie urządzone wnętrze! :) Pozdrawiam, Kasia

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam buszować po sh w poszukiwaniu fajnych tekstyliów ale nie tylko

    OdpowiedzUsuń